Dobrze, kiedy zawód jest jednocześnie pasją. Dobrze, kiedy pasja dodatkowo sprawia, że można być potrzebnym innym.
Zawód, którego wciąż się uczę, jest jedną z najpiękniejszych niespodzianek, jakie mnie spotkały w życiu.
Stanisława Leszczyńska, położna z Auschwitz-Birkenau, wspominała:
Nie ma nic piękniejszego :)
***
Konfiturę cytrusową zrobiłam tuż przed Świętami, wzorując się na tym przepisie Dorotus. Trochę jednak dostosowałam go do zawartości spiżarni i naszych podniebień. :) Jest pyszna! Owocowo - korzenna, słodka, z lekką nutą pomarańczowej goryczki.
KONFITURA CYTRUSOWA Z GOŹDZIKAMI
* 3 pomarańcze,
* 3-4 mandarynki,
* 1 cytryna,
* 2-3 szklanki wody,
* 1 szklanka cukru (choć na drugi raz dam jeszcze mniej),
* goździki,
* dodatkowo: przyda się kawałek gazy
Owoce wyszorować i sparzyć wrzątkiem. Z dwóch, trzech pomarańczy (lub mniej, jeśli wolicie) i cytryny zetrzeć skórkę na tarce o dużych oczkach - uważać, żeby była bez białej, gorzkiej części. Odłożyć. Owoce obrać z pozostałej białej części, którą wyrzucić, następnie zdjąć wszystkie błonki (które razem z pestkami włożyć do woreczka zrobionego z gazy*). Pokroić na mniejsze kawałki, umieścić w garnku razem ze startą skórką, goździkami i woreczkiem z całą zawartością, zalać wrzącą wodą. Zagotować, zdjąć z gazu, dodać cukier, wymieszać do rozpuszczenia. Odstawić na całą noc (temp. pokojowa).
Następnego dnia wyjąć woreczek i gotować na niewielkim ogniu, od czasu do czasu mieszając, do zgęstnienia. Przelać do wyparzonych słoików, zakręcić, pozostawić odwrócone do góry dnem do wystudzenia.
Smacznego!
* Jak przeczytałam u Dorotus, to właśnie dzięki pektynom, których jest najwięcej w błonkach i pestkach, nie trzeba używać cukru żelującego, one niejako 'przejmują' jego rolę.
Taka konfiturka musi cudownie smakować!
OdpowiedzUsuńoj musze zrobic..to musi byc przepyszne:)
OdpowiedzUsuń