poniedziałek, 26 marca 2012

I jeszcze złota myśl na dziś.

Tak właśnie. Złota myśl na dziś. Ze szczególnym uwzględnieniem położnych. :)

Prototypem osoby, przy której czujemy się bezpiecznie, jest matka. I położna powinna mieć w sobie coś z matki.
Michel Odent

W wiosennym klimacie.


Wiem. Wiem, wiem.
Długo mnie tu nie było.
Brak czasu odczuwam ostatnio niemiłosiernie.
A i chyba moment wiosennego przesilenia daje mi się we znaki - najchętniej spałabym 12 godzin na dobę.

Ale jest wiosna, Kochani! :) Wiosna w pełni. Słońce, błękitne niebo, radośnie zieleniące się trawniki.
I rośliny, które zaczynają kiełkować.
Tak jak moja rzodkiewka, co to nieśmiało ustawiła się do zdjęcia powyżej. ;)

Wrócę na dobre, obiecuję. Już niedługo.


sobota, 10 marca 2012

Nieco inny, szybki obiad.

Jestem. Dni ostatnio mijają mi bardzo szybko. Dużo zajęć, spraw do załatwienia. Z jednej strony lubię, gdy dużo się dzieje, kiedy cały czas mam jakieś zajęcie, kiedy mogę być w ruchu. Ale czasem mimo tego, że od urodzenia jestem raczej osobą energiczną, potrzeba mi odpoczynku, chwili na 'nicnierobienie', na muzykę, książkę, film. Na rozmowę, uścisk dłoni. Spotkanie odkładanie od miesięcy. A niestety rzadko zdarza się taka okazja.:)
Ale nie ma co narzekać.

Wczoraj rano,gdy tylko się obudziłam, moim oczom ukazał się bynajmniej niepożądany aktualnie widok: zaśnieżone ulice! Jęknęłam tylko w duchu, ale cóż było robić - założyłam grubą, narciarską kurtkę (tak, ja - osoba, która ma raczej antypatyczny stosunek do nart - mam narciarską kurtkę i na dodatek jest to najcieplejsza kurtka w mojej szafie ;)) i pojechałam na zajęcia.
Na szczęście dziś po śniegu nie ma już ani śladu i mam nadzieję, że tak już pozostanie. O ile śnieg w grudniu stanowi miłą, oczekiwaną niespodziankę, o tyle w połowie marca - raczej przypomina nieprzyjemny sen.


Dzisiaj pomysł na niecodzienny, szybki obiad - albo kolację. :)
Bardzo smaczne wytrawne muffiny - miękkie i puszyste w środku, lekko chrupiące na zewnątrz, z duszonymi pieczarkami, cebulką i żółtym serem, podane z pysznym sosem czosnkowym.
Może się skusicie? :)

WYTRAWNE MUFFINY Z PIECZARKAMI, CEBULKĄ, SEREM I KOLOROWYM PIEPRZEM
(inspirowane tym przepisem)

 Składniki:
* 2 szklanki mąki,
* 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia,
* pół łyżeczki sody,
* 3/4 łyżeczki soli,
* 1 jako,
* 1 szklanka mleka,
* 0,5 szklanki oleju,
oraz
* 6 średniej wielkości pieczarek,
* 1 mała cebula,
* kawałek żółtego sera,
* pół łyżeczki roztartego kolorowego pieprzu,
* szczypta soli,
* 1 łyżka oleju

Pieczarki pokroić na cienkie plasterki, cebulę w kostkę. Podsmażyć wszystko razem na łyżce olejy,dosypać pieprz i szczyptę soli. Wymieszać, odstawić do ostygnięcia. Ser zetrzeć na tarce.
W jednym naczyniu wymieszać składniki mokre, w drugim suche. Mokre wlać do suchych, krótko i niedokładnie wymieszać, dodać pieczarki z cebulką i ser.

Rozkładać do foremek muffinkowych, piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok.35 minut. Odstawić do (przynajmniej częściowego;)) ostygnięcia.



ULUBIONY SOS CZOSNKOWY

Składniki:
* 0,5 szklanki jogurtu naturalnego,
* 1 czubata łyżka majonezu,
* 1 roztarty ząbek czosnku (lub więcej, jeśli wolicie),
* sól,
* pieprz

Wszystkie składniki wymieszać dokładnie, doprawiając do smaku solą i pieprzem, schłodzić przed podaniem.


wtorek, 6 marca 2012

Wiosna!


Wczoraj znalazłam pierwsze bazie! :)

Dziś niestety mało czasu, nawet na gotowanie, ale w okolicach czwartku/piątku - wrócę!

Dobrego dnia! :)

poniedziałek, 5 marca 2012

Ciasto biszkoptowe lekkie jak piórko

 Sprawiedliwość
Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
gdyby wszyscy byli silni jak konie
gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
gdyby każdy miał to samo
nikt nikomu nie byłby potrzebny

Dziękuję Ci że sprawiedliwość twoja jest nierównością
to co mam i to czego nie mam
nawet to czego nie mam komu dać
zawsze jest komuś potrzebne
jest noc żeby był dzień
ciemno żeby świeciła gwiazda
jest ostatnie spotkanie i rozłąka pierwsza
modlimy się bo inni się nie modlą
wierzymy bo inni nie wierzą
umieramy za tych co nie chcą umierać
kochamy bo innym serce wychudło
list przybliża bo inny oddala
nierówni potrzebują siebie
im najłatwiej zrozumieć że każdy jest dla wszystkich
i odczytywać całość
/ks. Jan Twardowski/

***

Dobrze jest znajdować szczęście we własnym życiu. Tak po prostu... :)


Wilgotne (dzięki dodatkowi tłuszczu) ciasto biszkoptowe - kruche na zewnątrz i mięciutkie w środku, śmietanka kremówka i owoce. Bardzo proste połączenie. Ale lekkie jak piórko, delikatne i niezmiennie smaczne.

Przepis na sam spód (nie jest to typowy biszkopt, bo dodajemy tłuszcz) jest w mojej rodzinie od wielu lat, reszta - to po prostu kwestia inwencji twórczej w danej chwili. :)


LEKKIE CIASTO BISZKOPTOWE

Na ciasto:
* 1 szklanka mąki pszennej,
* 1 szklanka cukru,
* 4 łyżki oleju,
* 4 spore jajka,
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Dodatkowo:
* 250 ml śmietanki kremówki,
* 1,5 -2 płaskie łyżeczki żelatyny namoczone w odrobinie zimnej wody + odrobina gorącej do rozpuszczenia,
* 1 łyżka soku z cytryny,
* 1-2 łyżki cukru (lub do smaku),
* owoce (u mnie brzoskwinie z puszki, ale mogą być każde) lub inne ulubione dodatki

Białka ubić z cukrem na sztywną pianę. Następnie dalej ubijając, dodawać po kolei żółtka, a potem porcjami olej. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i dodawać po trochu, mieszając (zmniejszyć obroty miksera).
Ciasto wyłożyć do formy wysmarowanej tłuszczem i wysypanej mąką (u mnie forma do tarty, która ma w dnie wybrzuszenie, dzięki czemu kiedy upieczone ciasto zostanie odwrócone 'do góry dnem', powstanie wgłębienie - idealne, aby wypełnić je kremem).
Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok.25 minut, do suchego patyczka.
Upieczone wyjąć z formy i wystudzić.

Żelatynę namoczyć, a następnie rozpuścić dokładnie w niewielkiej ilości gorącej wody. Śmietankę schłodzić, ubić na sztywno z cukrem, następnie wlewać zawiesinę z żelatyny drobnym strumyczkiem, cały czas ubijając. Na koniec wmieszać sok z cytryny.

Przygotowaną masę wyłożyć na wystudzone ciasto, na wierzch wyłożyć owoce. Odstawić w chłodne miejsce do stężenia.



niedziela, 4 marca 2012

Chleb, który robi się sam.

Kochani, chciałabym wszem i wobec obwieścić, że przyszła wiosna! :) Albo przynajmniej jest już bardzo, bardzo blisko. Jasne słonecznie promienie radośnie wpadają przez okno, niebo błękitnieje z każdym dniem - wtedy nawet jeszcze lekko mroźny wiatr nie jest straszny.

I od razu wszystko inaczej, cieplej robi się na sercu.
Każda pora roku ma w sobie coś niesamowitego, ale wiosna - wiosna za każdym razem zaskakuje. Tak jakby robienie niespodzianek było jej ulubionym zajęciem.

Kiedy wszystko budzi się do życia - wtedy nawet powietrze ma zapach nadziei.
I ma się przekonanie, że musi być dobrze. Nawet jeśli jeszcze nie w chwili obecnej, to kiedyś będzie. Będzie na pewno.


Ten chleb naprawdę robi się sam. Dosłownie. Nie trzeba zagniatać, wyrabiać. Zupełnie nic. Składniki wystarczy tylko wymieszać, odstawić na jakiś czas i piec. To nie może się nie udać.

W smaku jest bardzo smaczny, o chrupiącej skórce i sprężystym miąższu. Spore dziury przywołują ma myśl chleb na zakwasie, mimo że jest on przecież pieczony na drożdżach.

Przepis znaleziony u Liski.
Ja także, podobnie jak ona, od dłuższego czasu wszystkie chleby piekę w garnku żeliwnym. Lubię bardzo tę metodę za jej prostotę i za zawsze pięknie wypieczoną, chrupiącą skórkę.

Jeśli nie próbowaliście jeszcze piec pieczywa w taki sposób - serdecznie polecam. Wystarczy mieć żeliwny garnek z przykrywką i odrobinę chęci. :)


CHLEB, KTÓRY ROBI SIĘ SAM

Składniki:
* 400 g mąki pszennej (najlepiej chlebowej),
* 1/2 łyżeczki soli,
* 320 g  letniej wody,
* 1 gram drożdży


Wszystkie składniki wymieszać i odstawić przykryte czystą ściereczką na 12-18 godzin.

Po tym czasie przełożyć na ściereczkę wysypaną mąką i złożyć na pół. Razem ze ściereczką włożyć do koszyka/miski do wyrastania i odstawić na około 1 godzinę (40-60 minut - u mnie nawet trochę dłużej).
W tym czasie piekarnik rozgrzać z garnkiem żeliwnym w środku do 230 stopni.
Wyjąć gorący garnek, wrzucić do niego bochenek, przykryć pokrywką i piec ok.20 minut. Następnie zdjąć pokrywkę i dopiekać jeszcze 15-20 minut. Dopieczony chleb wydaje głuchy odgłos, gdy popuka się w jego spód.
Wyjąć, studzić na kratce.


sobota, 3 marca 2012

Mleczno-maślane delikatne bułeczki


Moja siostra się rozchorowała i zażyczyła sobie maślanych bułeczek. Jednak na moje stwierdzenie, że upiekę jej takie lekko słodkie, pachnące wanilią - odpowiedziałam, że nie, że mają się nadawać do wszystkiego, do kanapki z szynką też. ;)
Więc powstały, na specjalne życzenie K.

Są miękkie, o dość zwartym miąższu, pachnące masłem, delikatne, dzięki sporemu dodatkowi mleka.
Samej osobie zainteresowanej zasmakowały na tyle, że dziś poprosiła o kolejne. :)
Może i Wy się skusicie?


 DELIKATNE BUŁECZKI ŚNIADANIOWE
(na podstawie tego przepisu)

Składniki:
* 450g mąki chlebowej,
* 1 łyżka drobnego cukru do wypieków,
* 50 g miękkiego masła (radzę nie zastępować margaryną),
* 15 g świeżych drożdży,
* 2 łyżeczki soli (dałam łyżeczkę, a następnym razem chyba dam 3/4 :)),
* 280 ml letniego mleka

Z niewielkiej ilości drożdży, cukru, 1 łyżki mąki i niewielkiej ilości mleka zrobić rozczyn i odstawić do wyrośnięcia.
W misce wymieszać resztę mąki, sól, masło, resztę mleka, wlać wyrośnięty rozczyn, wymieszać. Wyrobić miękkie, elastyczne, gładkie ciasto, odchodzące od ręki (bardzo dobrze mi się z nim pracowało!). Odstawić w ciepłe miejsce, przykryte lnianą czystą ściereczką do podwojenia objętości.
Następnie podzielić ciasto na 12 części i formować bułeczki. Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, pozostawić jeszcze na jakiś czas do napuszenia (ok.20 minut).


Następnie można je ponacinać (moje nacięcia troszkę zniknęły w piekarniku;)) i posmarować mlekiem. Piec w piekarniku nagrzanym do 200 stopni około 20-25 minut.



czwartek, 1 marca 2012

Prosto, pysznie, śniadaniowo...

 

Rzadko kiedy mam czas, żeby przygotować sobie coś pysznego z samego rana. Wstaję o 5 i to nie jest dobra pora na twórcze myślenie. ;) Ale dziś - dziś było inaczej. W efekcie powstało to małe śniadaniowe conieco. Pyszne, lekko słodkie, podane z owocami. Bardzo, bardzo sycące. 

Co to?
Ano lekko budyniowy ryż na mleku. Lubicie te klimaty? Bo ja bardzo! :)

Dobrego dnia!

BUDYNIOWY RYŻ NA MLEKU
(porcja na dwie osoby)

Składniki:
* pół szklanki długoziarnistego ryżu (może być też inny),
* 1 szkl. + ok.1,5szkl mleka,
* ok. 1/4 szkl. słodkiej śmietanki,
* 2 łyżki cukru (lub do smaku),
* 2 płaskie łyżki budyniu śmietankowego,
* szczypta soli

Szklankę mleka zagotować z łyżką cukru i szczyptą soli, na wrzące wsypać niepłukany ryż. Gotować na małym ogniu, często mieszając, aż wchłonie cały płyn. Następnie stopniowo dolewać po trochu resztę mleka, gotując, aż ryż będzie miękki, a całość będzie mieć odpowiadającą nam konsystencję (pamiętając jednocześnie o tym, że gdy dodamy budyń całość trochę zgęstnieje). W kubku wymieszać śmietankę z proszkiem budyniowym i łyżką cukru. Garnek z ryżem zdjąć na chwilę z ognia, wlać zawiesinę i dokładnie mieszać, aż poczujemy, że wyraźnie gęstnieje. Wtedy postawić jeszcze na chwilę na małym ogniu i pozostawić do zagotowania, cały czas mieszając. Konsystencję całości możemy regulować dolewając ew. jeszcze odrobinę śmietanki lub mleka. Podawać z ulubionymi dodatkami, albo samodzielnie.