Babcia Stasia, Babcia Zosia i Dziadek Edek odeszli zanim skończyłam 4 lata. Dziadziuś Lutek - kiedy miałam 7.
Pamiętam świeże bułki z grubą warstwą prawdziwego masła (a nie margaryny), które zawsze jadłam podczas odwiedzin u Niego, kiedy dziecięcy żołądek domagał się posiłku. Nigdy potem nie były tak pyszne.
Mało mam wspomnień, ale te, które zostały, chowam głęboko.Tak dobrze mieć korzenie...
Smak tych ciasteczek zawsze będzie mi się kojarzył z latami najwcześniejszego dzieciństwa. Moja mama robiła je raz na jakiś czas, a mnie pociągała zawsze najbardziej gruba warstwa cukru na wierzchu ;)
Są naprawdę chyba pierwszym kulinarnym wspomnieniem, które tak mocno zostało mi w pamięci.
Wiem, jest w nich astronomiczna ilość drożdży. Nieraz już myślałam o tym, żeby ją zmniejszyć, przynajmniej o połowę, pewnie byłyby jeszcze lepsze. Ale... Ale to nie byłby TEN smak.
Wy oczywiście możecie to zrobić, na pewno ciasteczka i tak się udadzą. :)
CIASTECZKA Z CUKREM
Składniki:
* 100g drożdży,
* 125g margaryny (oczywiście może być masło;)),
* 300g mąki pszennej (+/-),
* 1 jajko,
* 1 żółtko,
* 1/4 szklanki mleka
Dodatkowo:
* jajko do smarowania,
* cukier, najlepiej gruby
Z drożdży, mleka i szczypty cukru zrobić rozczyn. Następnie połączyć go z resztą składników i zagnieść gładkie ciasto (ew. można dodać troszkę więcej mąki lub mleka, w razie potrzeby:)). Odstawić w ciepłe miejsce, przykryte lnianą ściereczką, do podwojenia objętości (nie będzie to długo trwało, więc trzeba pilnować). Następnie rozwałkować na grubość 2-3 mm, wykrawać dowolne kształty, układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i odstawić na kilka minut do napuszenia. Następnie smarować roztrzepanym jajkiem i posypywać cukrem. Piec ok. 8-12 minut (w zależności, czy chcemy ciastka bardziej kruche, czy miękkie) w temperaturze 180 stopni na jasnozłoty kolor.
Smacznego!
Smacznego!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz