środa, 29 lutego 2012

Torta sbrisolòna i małe marzenia.

Mam wiele marzeń. Małych, większych i tych całkiem dużych. Skrytych i powszechnie znanych. Takich, które są bardzo realne i takich, które może w sferze marzeń zostaną na zawsze.

Dobrze je mieć. Dobrze zakopać się w nie, jak w ciepły koc, kiedy w życiu robi się szaro i mgliście. Dobrze jest móc do czegoś dążyć, o coś zabiegać, czegoś pragnąć i mocno wierzyć, że nawet jeśli nie dziś, nie jutro, to może za miesiąc, rok, dwa...

Marzę o dziecięcych łapkach odciśniętych na szybach. O dębowym stole. O domu pod lasem. O ogrodzie z zagonkiem mięty i sosnami wokoło. O długich wieczorach przy kominku z moim S., kiedy będziemy parą staruszków z włosami jak śnieg.
Tak wiele jest takich rzeczy.Tak wiele...

Marzę też o podróżach. Tyle chciałabym zobaczyć. I zbierać wspomnienia jak koraliki.
Mam w domu mapkę, na którą nanoszę miejsca, do których chciałabym kiedyś w życiu pojechać - albo do których chcę wrócić. Niektóre z nich są raczej mało znane i niepozorne, inne dość popularne, ale każde kryje w sobie coś godnego uwagi.

Jest mała kawiarenka nad polskim morzem i hiszpańskie Alcazar. Jest włoska Verona i rynek w pewnym górskim miasteczku, koniecznie zimą. Jest wąwóz Homole w Pieninach i francuska Prowansja...
Wszystkie jednak mają w sobie coś, co mnie do nich przyciąga - historię, cudowne krajobrazy, ciszę...
Dobrze jest mieć marzenia.


 Dziś coś, co choć na chwilę pozwala przenieść się do Włoch - pełnych aromatu i przepięknych widoków. Torta sbrisolòna to kruche migdałowe ciasto, pochodzące z okolic Mantui. Tak proste, że prostszego nie ma co szukać. ;)
Jest to kolejny przepis z dodatkiem mąki kukurydzianej, której ostatnio często używam. Znalazłam go na blogu Emigrantki z miłości (tam też można poczytać o historii sbrisolòny).

Placek przypomina w smaku kruche ciasteczka, jest chrupiący, dzięki migdałom, o ładnym żółtym kolorze. Nie na darmo na wymienionym wyżej blogu autorka mówi o nim 'ciasto-kruszonka'.

Może się skusicie na kawałeczek? :)


 TORTA SBRISOLONA
 
Składniki:
* 200g łuskanych migdałów (nie obierałam ich, za to wcześniej lekko je uprażyłam) + kilka do dekoracji,
* 200g mąki pszennej,
* 200g mąki kukurydzianej,
* 1 cukier waniliowy,
* 200g cukru,
* 2 żółtka,
* skórka otarta z jednej cytryny (wcześniej wyszorowanej i sparzonej),
* 200g masła,
* szczypta soli,
* ew. cukier puder do posypania



Posiekać migdały na średniej wielkości kawałki (nie mielić!). Dodać do nich obie mąki, cukry, żółtka i skórkę cytrynową. Wymieszać. Dodać roztopione masło i sól, wyrobić. Przełożyć do foremki na tartę wysmarowanej masłem i wysypanej mąką, nie wgniatać za bardzo. Posypać całymi migdałami.
Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku ok. 35-45 minut (aż będzie ciemnozłote). Po upieczeniu można posypać cukrem pudrem.
 
 

1 komentarz: