Budzik. Godzina nie jest aż tak wczesna jak zazwyczaj, ale głowa i tak ciąży. Poranek jest siny, ciężki, pierwszy raz od kilku dni bez promieni słonecznych zaglądających zza firanki. Niespiesznie się ubieram, trochę leniwie robię herbatę z kilkoma kroplami soku z cytryny. Pakuję porozrzucane notatki, książkę z fioletową okładką i wychodzę.
Droga na przystanek jest skuta grubą warstwą czystego lodu, bez piasku czy soli. Przez głowę przebiega myśl, że chodzenie na obcasach w takich warunkach jest mocno ryzykowne. Ale w zasadzie - kto by się tym przejmował? I tak nie mam wyboru. W busie siadam na jednym z wolnych miejsc z tyłu. Mam 40 miłych minut na czytanie. Potem następne kilka, żeby przejść na kolejny przystanek (gdzie spotykam M.) i jeszcze pół godzinki wspólnej jazdy.
Poranek jak każdy inny. A jednak...Od samego początku, przez cały dzień unosiła się w powietrzu nutka nostalgii i zamyślenia.
Dlaczego? Trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Kobieca natura zbyt jest zaplątana.
Być może informacja o śmierci Pani Szymborskiej, która z trudem przebija się do świadomości, przyniosła po raz kolejny nutkę zamyślenia nad kruchością życia? W końcu M.S. powiedziała mi wczoraj, na poły ze smutkiem, na poły ze wzruszonym zdziwieniem, że to aż niemożliwe, że tacy ludzie też umierają...
Być może.
***
Kulinarnie gościły dziś u mnie drożdżowe, chrupiące paluchy z makiem i tartym serem. Ale o tym kiedy indziej.
Teraz wspomnienie sprzed dwóch dni: mięciutkie, pyszne bułeczki od Dorotus - połowę zrobiłam faktycznie z samymi pieczarkami duszonymi z cebulką, a do reszty dodałam jeszcze kilka łyżek kukurydzy i drobno posiekaną szynkę.
Były naprawdę bardzo smaczne, także na śniadanie dnia następnego. Polecam serdecznie!
PS. Zrobiłam 12 sztuk, więc były troszkę mniejsze niż w oryginale (gdzie było ich 11), a i tak były naprawdę spore. :)
BUŁECZKI Z PIECZARKAMI, KUKURYDZĄ I SZYNKĄ
Ciasto:
* 500g mąki pszennej,
* 1/2 szkl. ciepłego mleka,
* 1/2 szkl. letniej wody,
* 2 łyżki oliwy lub oleju,
* jajko,
* 1 łyżeczka soli,
* 25g świeżych drożdży
* szczypta cukru
Farsz (choć można dodać niemal wszystko:)):
* 500g pieczarek,
* 2 średnie cebule,
* sól,
* pieprz,
* kilka łyżek odsączonej kukurydzy z puszki,
* kilka plasterków szynki,
* oliwa lub olej
Dodatkowo:
* jajko roztrzepane z odrobiną mleka,
* ew. mak, sezam, prażone siemię lniane itp. do posypania
Zrobić rozczyn z mleka (nie może być gorące!), drożdży i szczypty cukru. W misce wymieszać resztę składników, wlać wyrośnięty rozczyn, wyrobić ciasto. Odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, przykryte bawełnianą czystą ściereczką,
Pieczarki pokroić na cienkie plasterki, cebulę w kostkę, poddusić razem na łyżce-dwóch oliwy. Doprawić solą i pieprzem. Zdjąć z ognia. Można podzielić na dwie części, do jednej dodać kukurydzę i szynkę, drugą pozostawić bez zmian, albo połączyć wszystko razem.
Kiedy ciasto podwoi objętość, podzielić je na 12 równych kawałków, każdy rozwałkować na kształt koła, na środek położyć farsz (sporo!) i formować bułeczki. Następnie układać je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia (łączeniem do dołu) i zostawić jeszcze na jakiś czas do napuszenia (ok. 20 minut). Potem smarować rozkłóconym jajkiem i ew. posypać ziarnami.
Piec 20-25 minut w piekarniku nagrzanym do 190 stopni.
Smacznego!
świetne do szkły/pracy zamiast zwykłej kanapki :)
OdpowiedzUsuńAle napakowane farszem!:) zainspirowalas mnie na jutrzejszy obiad:)
OdpowiedzUsuńmonami - masz całkowitą rację, takie małe urozmaicenie :)
OdpowiedzUsuńanahitka9 - cudnie, że się przydało :)
Pozdrawiam!