Muszę się do czegoś przyznać. Do czegoś, co w pewnych kręgach może być uznane za dziwne albo przynajmniej świadczyć o niezbyt wyrafinowanym guście kulinarnym i dość plebejskim podniebieniu. ;)
Nie lubię tarty Tatin. Całkiem i definitywnie.
Jak to możliwe? Ano tak, po prostu. Nie lubię. Jadłam, piekłam, miałam przekonanie, że powinna mi smakować. Ale nie. Nie smakuje.
Jest dla mnie zbyt... tłusta? I nie, nie znaczy to wcale, że liczę kalorie, jestem na wiecznej diecie, albo zawsze zdrowo się odżywiam (choć tego ostatniego akurat bym sobie życzyła:)). Nie. Mam po prostu wrażenie, że owoce (na czele z jabłkami) najbardziej mi smakują, kiedy posiłki z ich udziałem są jak najlżejsze, a nie dodatkowo 'obciążone' tłuszczem.
Mimo wszystko gdzieś na dnie głowy czaiła się pewność, że połączenie jabłek, cukru i odrobiny masła musi być smaczne i musi mi zasmakować w którejś z kombinacji. Pozostało tylko znaleźć odpowiednią.
Więc kiedy niedawno odkryłam ten przepis Davida Lebovitza na Apple spice cake, postanowiłam zmierzyć się z tym tematem raz jeszcze.
I... To był absolutny strzał w dziesiątkę! Karmelizowane jabłka w tym wydaniu bardzo mi zasmakowały, szczególnie w połączeniu z cudownie miękkim, delikatnym, korzennym ciastem. Całość jest niesamowicie aromatyczna i bardzo szybko znika. ;)
Naprawdę serdecznie Wam polecam. :)
APPLE SPICE CAKE, CZYLI KORZENNE CIASTO Z KARMELIZOWANYMI JABŁKAMI
* 2 łyżki (30 g) niesolonego masła,
* 4 średniej wielkości jabłka,
* 2 łyżki (30 g) cukru
Ciasto:
* 12 łyżek (170g) miękkiego, niesolonego masła,
* 1 3/4 szklanki cukru (dałam szklankę i zdecydowanie tyle wystarczy - przynajmniej dla mnie;)),
* 4 duże jajka w temperaturze pokojowej,
* 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego (niestety nie miałam, dałam cukier waniliowy),
* 3 szklanki mąki pszennej,
* 1 łyżka proszku do pieczenia,
* 1 łyżeczka sody oczyszczonej,
* 1 łyżeczka soli (dałam szczyptę),
* 1/2 łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej (dałam świeżo mielony kardamon),
* 1 łyżeczka mielonego cynamonu,
* 1/2 łyżeczki mielonych goździków,
* 1 szklanka maślanki lub jogurtu naturalnego,
* opcjonalnie: 1 szklanka posiekanych daktyli obtoczonych w odrobinie mąki (nie dawałam)
Jabłka obrać, pokroić w kostkę (2x2cm). Masło z cukrem rozpuścić na patelni, wrzucić jabłka i smażyć na wolnym ogniu do czasu, aż jabłka będą jasnobrązowe (złote) i miękkie. Przełożyć na talerz, ostudzić.
Utrzeć masło z cukrem, aż masa będzie jasna i puszysta. Dodawać pojedynczo jajka, następnie aromat, dalej ucierając. W drugiej misce przesiać mąkę, dodać proszek do pieczenia, sodę, sól, cynamon, gałkę muszkatołową, goździki. Połączyć.
Wmieszać połowę składników suchych do masy z masła, cukru i jajek, dodać jogurt, znowu wymieszać, wsypać resztę składników suchych. Mieszamy łyżką, niezbyt dokładnie, tak, jak w wypadku muffinek.
2/3 ciasta wlać do wysmarowanej tłuszczem i wysypanej mąką formy (u mnie babkowa, wysoka, ale na drugi raz będę piekła w większej i niższej, myślę, że lepiej się sprawdzi), na to wyłożyć jabłka (+ ewentualnie obsypane mąką daktyle - które można też wmieszać do ciasta), przykryć pozostałą 1/3 ciasta. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok.45-60 minut ( w zależności od wysokości formy), do suchego patyczka. Pod koniec pieczenia można przykryć wierzch, żeby się nie przypalił.
Najlepiej wyjąć je z piekarnika i pozostawić w formie na ok.10 minut, a następnie wyciągnąć i studzić już bez formy. Można posypać cukrem pudrem.
Uwielbiam baby, babki, babeczki, Twoja wygląda bardzo smakowicie!
OdpowiedzUsuńUwielbiam korzenne ciasta. A do tego z karmelizowanymi jabłkami. Pycha :)
OdpowiedzUsuń