Już dawno doszłam do wniosku, że lubię, kiedy jedzenie nie jest tak do końca idealne. Szczególnie jeśli gotuję dla samej siebie i dodatkowo potrzebuję odpoczynku czy pocieszenia. Domowe comfort food nie może przypominać czegoś, co zeszło z produkcyjnej taśmy, a wcześniej zostało wymierzone i zważone na wszelkie możliwe sposoby.
Bo dla mnie comfort food jest wtedy, kiedy mogę ubrać ulubione kapcie w żyrafy, przykryć się kocem i obejrzeć dobry film albo poczytać książkę, zajadając jednocześnie coś domowo nieidealnego.
Kiedy rogaliki nie są dokładnie takiej samej wielkości, crumble mogę wyjadać wprost z naczynia żaroodpornego, a bułki przed pieczeniem naciąć o, tak sobie, niekoniecznie symetrycznie i od linijki. Tak już mam.
To wszystko tworzy wokół mnie atmosferę domowego ciepła, która przepełnia poczuciem bezpieczeństwa i spokojem.
Dziś właśnie jeden z takich prostych, domowych wypieków.
Lekko słodkie, kukurydziane bułeczki z dodatkiem skórki cytrynowej. Puszyste i delikatne, idealne na śniadanie, pyszne zarówno same w sobie, jak i z dodatkiem masła czy ulubionej konfitury.
Przepis na nie znalazłam tutaj. Pochodzi z 1918 roku, a jego autorem jest Amelia Doddridge.
Serdecznie polecam!
PS. Czy do Was też - małymi kroczkami, na razie nieśmiało i powoli, chowając się co rusz tak, żeby nie rzucać się zbytnio w oczy - idzie wiosna? :) Bo ja spotkałam ją dziś po raz pierwszy tego roku.
KUKURYDZIANE BUŁECZKI ZE SKÓRKĄ CYTRYNOWĄ
Składniki:
* 12,5g świeżych drożdży (lub 1 łyżeczka suszonych, rozpuszczona w dwóch łyżkach ciepłej wody),
* 1/2 szkl. ciepłego mleka + odrobina do posmarowania,
* 1 rozkłócone jajko,
* 2 łyżki cukru,
* 2 łyżki stopionego, letniego masła,
* 1/4 łyżeczki soli,
* skórka otarta z jednej cytryny (wcześniej wyszorowanej i sparzonej),
* 1/2 szkl. mąki kukurydzianej,
* 3/4 - 1 1/2 szkl. mąki pszennej (w zależności od konsystencji ciasta)
Mleko wymieszać z cukrem, solą, drożdżami i 3/4 szkl. mąki pszennej. Dobrze zamieszać i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości. Następnie dodać stopione masło, roztrzepane jajko, skórkę cytrynową i mąkę kukurydzianą. Wymieszać, a następnie zagnieść gładkie, miękkie i lekko klejące ciasto (dosypując tyle mąki pszennej, aby konsystencja była odpowiednia). Dodatek zbyt dużej ilości mąki sprawi, że bułeczki będą suche.
Odstawić do podwojenia objętości.
Następnie formować w rękach bułeczki, odrywając po kawałku ciasto (u mnie 8 sztuk, w oryginalnym przepisie - 12, wszystko zależy od tego, jaką mają mieć wielkość) i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarować mlekiem. Znów pozostawić do wyrośnięcia. Kiedy podwoją objętość, ponacinać ostrym nożem (ja zawsze maczam go w mące) i powtórnie posmarować mlekiem.
Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok. 20 minut, aż będą rumiane.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz