niedziela, 12 lutego 2012

Wytchnienie. I ulubiony kompot z jabłek.

Kiedy mówisz  
Aleksandrze Iwanowskiej  

Nie płacz w liście 
nie pisz że los ciebie kopnął 
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia 
kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno 
odetchnij popatrz 
spadają z obłoków 
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia 
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju 
i zapomnij ze jesteś gdy mówisz że kochasz 
1988
/ks. Jan Twardowski/

***
Dzisiejszy dzień... Poezja zdaje się być jego nieodłączną częścią. Maksimum treści, minimum słów. Wreszcie czas na chwilę oddechu. Na szczyptę marzeń, dobrą książkę. Ulubiony domowy kompot. Czas, w którym nie trzeba, a  można.
W taki dzień jak dziś, zbyt dużo słów jest nie na miejscu. 
Cieszę się z takich chwil jak dziecko.

Będzie bez konkretnego przepisu. Na pewno każdy z Was ma swój sprawdzony, ulubiony.
Mój jest taki:
KOMPOT Z JABŁEK

* kilka  twardych jabłek, pokrojonych w kostkę,
*spory kawałek kory cynamonu,
* goździki,
* parę łyżek brązowego cukru,
* woda

Wszystko wrzucić do garnka  i gotować na niezbyt mocnym ogniu. Najbardziej lubię, gdy jabłka są al dente.

1 komentarz:

  1. Masz rację, każdy ma swój ulubiony przepis na kompot. Ja mój pokazywałam latem:)
    Dobrego dnia Ci życzę i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń