I od razu wszystko inaczej, cieplej robi się na sercu.
Każda pora roku ma w sobie coś niesamowitego, ale wiosna - wiosna za każdym razem zaskakuje. Tak jakby robienie niespodzianek było jej ulubionym zajęciem.
Kiedy wszystko budzi się do życia - wtedy nawet powietrze ma zapach nadziei.
I ma się przekonanie, że musi być dobrze. Nawet jeśli jeszcze nie w chwili obecnej, to kiedyś będzie. Będzie na pewno.
Ten chleb naprawdę robi się sam. Dosłownie. Nie trzeba zagniatać, wyrabiać. Zupełnie nic. Składniki wystarczy tylko wymieszać, odstawić na jakiś czas i piec. To nie może się nie udać.
W smaku jest bardzo smaczny, o chrupiącej skórce i sprężystym miąższu. Spore dziury przywołują ma myśl chleb na zakwasie, mimo że jest on przecież pieczony na drożdżach.
Przepis znaleziony u Liski.
Ja także, podobnie jak ona, od dłuższego czasu wszystkie chleby piekę w garnku żeliwnym. Lubię bardzo tę metodę za jej prostotę i za zawsze pięknie wypieczoną, chrupiącą skórkę.
Jeśli nie próbowaliście jeszcze piec pieczywa w taki sposób - serdecznie polecam. Wystarczy mieć żeliwny garnek z przykrywką i odrobinę chęci. :)
CHLEB, KTÓRY ROBI SIĘ SAM
Składniki:
* 400 g mąki pszennej (najlepiej chlebowej),
* 1/2 łyżeczki soli,
* 320 g letniej wody,
* 1 gram drożdży
Wszystkie składniki wymieszać i odstawić przykryte czystą ściereczką na 12-18 godzin.
Po tym czasie przełożyć na ściereczkę wysypaną mąką i złożyć na pół. Razem ze ściereczką włożyć do koszyka/miski do wyrastania i odstawić na około 1 godzinę (40-60 minut - u mnie nawet trochę dłużej).
W tym czasie piekarnik rozgrzać z garnkiem żeliwnym w środku do 230 stopni.
Wyjąć gorący garnek, wrzucić do niego bochenek, przykryć pokrywką i piec ok.20 minut. Następnie zdjąć pokrywkę i dopiekać jeszcze 15-20 minut. Dopieczony chleb wydaje głuchy odgłos, gdy popuka się w jego spód.
Wyjąć, studzić na kratce.
Robiłam ten chlebek kilkakrotnie, i jest fantastyczny.
OdpowiedzUsuńnie mam jeszcze żeliwnego garnka a i doświadczenia w chlebem niedużo, ale ten wygląda ślicznie i mam ochotę spróbować go upiec
OdpowiedzUsuńjak on sie robi sam, to może też w końcu się skuszę na jego wykonanie
OdpowiedzUsuńCiekawi mnie ten jeden gram drożdży. MOże 10g. Jeden gram trudno odważyć (chyba ).
OdpowiedzUsuńbadmino65 ~ tu chodzi o takie maleńkie 'ziarenko' drożdży - możesz po prostu oderwać malutki kawałeczek na oko ;) i nie chodzi o 10g. Ten jeden gram w zupełności wystarcza, bo ciasto odstawia się na kilkanaście godzin. To trochę tak jak w powstawaniu zakwasu - nie dajemy drożdży w ogóle, a ciasto potem i tak rośnie. :)
OdpowiedzUsuńkulinarny-świat ~ zgadzam się!:)
Pyza ~ serdecznie polecam garnek żeliwny, ale ten chlebek na pewno uda się też bez niego! Przepis jest naprawdę z gatunku tych, które nie mogą się nie udać, dlatego zachęcam do spróbowania. :)
Tapenada - o tak, polecam go serdecznie! :)